Wolność kobiety

Przyjaciel rodziny, kolejny raz, zarzucił mi moją wolność, stając w obronie mojego męża. Poważnie! 

Chociaż mój mąż wcale tego nie potrzebuje, bo świetnie sobie radzi.

Nie wiem czy to spowodował układ planet na niebie, czy może moja wewnętrzna kobieta dojrzała, aby stanąć do tego.

Powiedziałam NIE! Nie zgadzam się na „grzeczne” ataki na mnie. Pod osłoną pięknych słów: „kocham Cię moja przyjaciółko” mam pytanie…

Ale tak naprawdę masz ZARZUT: dlaczego TAKA JESTEŚ??? Dlaczego, kochana przyjaciółko, pozwalasz sobie być WOLNĄ?

A ja mogę Ci to wytłumaczyć Drogi Przyjacielu.

Kiedy tak do mnie mówiłeś to podpalałeś stos. Mój stos. Czułam tylko jedno: jestem związana sznurem na wysokości serca. Ramiona, plecy i moje piersi są związane. Nie potrafię oddychać.

Robisz to ponieważ nie spełniam twoich oczekiwań i wyobrażeń. Jesteś małym chłopcem wychowanym bez kochającego ojca. Nikt nie nauczył cię czym jest męskość. Podkładasz się w imię służenia wszystkim wokół. Chowasz się za dobrem rodziny. Nie chcesz widzieć, że Twój dom się sypie. Robisz coś, bo tak trzeba. Tkwisz w związku, bo przysięgałeś. Idziesz na przetrwanie. Boisz się co inni powiedzą. Wstydzisz się swoich pragnień wolności. Nikt cię tego nie nauczył. Nie masz swoich granic. Cierpisz jak ja, pokazuję ci moje. Błądzisz po omacku. Kochanie siebie, uważasz za egoizm. Nie ufasz sam sobie, i nie zaufasz mojej kobiecości. Boisz się mojego bólu. Boisz się mojej siły. Ja już to wiem.

Nie kochasz siebie. Nie kochasz mnie.

Co jest tego wyznacznikiem? Też to wiem…

Bo ja ustalam swoje zasady. Nie przychodzę na imprezy rodzinne, kiedy nie chcę. Nie robię imprez, kiedy nie chcę. Nie żyję przeszłością. Sama jeżdżę na wakacje. Nie pracuję na etacie. Dobrze się bawię kiedy jestem sama. Nie jestem połówką jabłka. Jestem partnerką dla męża, a on dla mnie jest partnerem. Ustalam z nim wszystko, szanuję, wyczuwam. Zbudowaliśmy wspólnie dobrą rodzinę, bez przymuszania. To jest bardzo wymagająca miłość. Oboje jesteśmy wolni. Ja robię co chcę i on robi co chce. Rozmawiamy, dyskutujemy, kłócimy się, a ja się wściekam, krzyczę i przeklinam, bo taka jestem. Razem uwielbiamy się śmiać. On rano robi mi sok pomarańczowy i całuje wychodząc do pracy. Ja mogę leżeć w łóżku ile chcę, bez wyrzutów sumienia. Ja prasuję mu koszulki i gotuję ulubione potrawy. Cały czas się uczę, pracuję po swojemu, wyjeżdżam, rozwijam się. Razem chodzimy do lasu, ja siedzę pod drzewem a on szuka węży. I nie ma nikogo pomiędzy nami. Jestem ja i on. Zasypiając modlę się Aniele Boży a on Ojcze nasz. Opowiadamy sobie nasze życie. On jest jak woda, ja jak ogień. Znamy swoje potrzeby i wartości. Popełniamy błędy. Mamy swoje życie w teraz. Boimy się i robimy. Jestem barometrem naszej rodziny.

Nie obchodzi mnie co myślą o mnie inni. Nie zależy mi aby wpisać się w czyjeś wyobrażenia, nie muszę spełniać wymagań, które ktoś kiedyś ustalił. Nie martwię się opinią innych. Nie urodziłam się aby uszczęśliwiać innych kosztem siebie. Nie obchodzi mnie co wypada a co nie. Nie i kropka.

Dobrze wiesz, jak do tego doszłam. Podważyłam wszystko co znałam. Rozpadł się cały mój świat, roztrzaskałam się i znikłam.

Jestem przekonana, że jesteś TAKI, bo otoczenie na to pozwala. Pozwala z miłości. Myślą, że to służy systemowi. Ale Twój mikrokosmos jest całym makrokosmosem, rozumiesz?

Kobiety to wiedzą. Póki pozwalają mężczyźnie być niedojrzałym chłopcem, to nic się nie zmieni.

Byłam w tym miejscu. Byłam niedojrzałą dziewczynką.

Codziennie wystawiam sobie rachunek sumienia: ile razy wystąpiłam przeciwko sobie?

Dziś nie jestem na minusie. Stanęłam za sobą. Odrobiłam kolejną ważną lekcję. Nie zaśmiałam twojego pytania, nie wywyższyłam się nad tobą pobłażliwie, nie przemilczałam, byłam mocno ze sobą w uczuciach i głowie. Dla mnie wariant niekochania siebie, już nie istnieje. Naprawdę myślisz, że ranię przez to kogoś?

Uwierz! Ja nie potrzebuję obrony. Wiem, że za mną murem, stoi mężczyzna, który jest tak silny jak ja.

Jestem matką dla dwóch kobiet. Serce mi pękło, bo zobaczyłam, z czym one będą musiały się mierzyć. Z NIEWIDZIALNYM DUCHEM! Piętnem którego Ty nie chcesz odpuścić!

Dojrzałość emocjonalna.

To jest nasze zadanie, ale niewygodny temat.

Przyjacielu, wiem że jesteś zły. To życiodajna emocja. Możesz to adekwatnie komunikować, możesz też  zbudować ze mną szczerą relację. Nie potrzebuje kolejnego, pustego przepraszam.

Proszę, powiedz sobie DOŚĆ!

Kocham Cię,

G.